Złóż zamówienie przez telefon. Zadzwoń 730 145 185
jutrzenka

JUTRZENKA – poranna gwiazda z Podkarpacia

Jutrzenka jest jak dotąd jedyną odmianą polskiej hodowli, która znalazła zastosowanie w profesjonalnej produkcji winiarskiej. Poza dobrymi walorami uprawowymi ten rdzennie podkarpacki szczep potrafi dać równie ciekawe i charakterne wina, jak niejedna z uznanych odmian Vitis vinifera. A przy tym jutrzenka oznacza się tak wyrazistym i oryginalnym aromatem, że trudno ją pomylić z jakimkolwiek innym szczepem. Jeśli jakaś odmiana miałaby kiedyś stać się symbolem polskiego winiarstwa – jak grüner veltliner w Austrii, albo carmenère w Chile – najprawdopodobniej będzie to właśnie jutrzenka.

Obiecujący debiut

Ta mieszańcowa odmiana o jasnych gronach została wyhodowana pod koniec lat osiemdziesiątych przez Romana Myśliwca w Winnicy Golesz w Jaśle. Powstała w wyniku zamierzonej krzyżówki, poprzez zapylenie krzewu mieszańca villard blanc pyłkiem klasycznej europejskiej odmiany pinot blanc. Villard blanc (seyve-villard 12-375, SV 12-375), to stara francuska odmiana mieszańcowa z udziałem Vitis vinifera, Vitis rupestris, Vitis berlandieri, Vitis licencumi i Vitis labrusca, niegdyś uprawiana na szeroką skalę do wyrobu popularnych białych win stołowych. W 1968 roku zajmowała ona we Francji 21.400 hektarów i była trzecią pod względem powierzchni upraw odmianą na wina białe (po ugni blanc i sémillon).

Ze względu na dobre walory uprawowe, przede wszystkim plenność i odporność, odmiana villard blanc była często wykorzystywana do hodowli nowych odmian mieszańcowych i w wyniku krzyżówek z jej udziałem uzyskano szereg ciekawych selekcji o podwyższonej odporności na choroby i niskie temperatury. Są to miedzy innymi znane również w Polsce odmiany węgierskie bianca, perła zali, palatina (prim) i kristály, a także niemieckie orion i phoenox. Drugi ze wspomnianych rodziców jutrzenki – pinot blanc (weiβer burgunder, rulandské bílé) jest jasną mutacją bardzo starej odmiany pinot (której pierwotną formą jest pinot noir o ciemnej skórce). Odmiana ta pochodzi z Burgundii, lecz dziś jest uprawiana głównie w Europie środkowej i w północnych Włoszech.

Wyrosłe z tej krzyżówki siewki zostały poddane długoletniej obserwacji i selekcji. Najlepiej rokująca z nich, nazwana jutrzenką została rozmnożona i kilka jej krzewów posadzono w winnicy do dalszych prób. Jak wspomina Roman Myśliwiec, pierwsze efekty wskazywały raczej, że będzie to odmiana… deserowa. Uwieńczeniem prac hodowlanych stało się jednak wino, które po raz pierwszy uzyskano z tej selekcji w 1998 roku. Po paru kolejnych testowych rocznikach sadzonki nowej odmiany stały się dostępne w sprzedaży.

Jutrzenka niemal od razu zdobyła sobie uznanie winiarzy, szczególnie na południu Polski, gdzie dość szybko stała się jedną z bardziej popularnych białych odmian. Przyczyniła się do tego niewątpliwie seria świetnych win z tej odmiany, jakie w owych pierwszych rocznikach naszego wieku zrobiła (i zaprezentowała na szeregu degustacji) Winnica Golesz. Dziś jutrzenka jest wciąż uprawiana głównie na Podkarpaciu i w Małopolsce, gdzie wiele winnic (może nawet większość) posiada mniejsze lub większe jej nasadzenia. Rzadko natomiast można spotkać tą odmianę w zachodniej Polsce.

Roman Myśliwiec

Jutrzenka w uprawie

Odmiana ta od samego początku wykazywała dość dobre własności uprawowe, a kilkanaście lat jej uprawy w różnych lokalizacjach pozwoliło na dość gruntowną weryfikację owych zapowiedzi. Krzewy jutrzenki charakteryzują się umiarkowanie silnym, wyrównanym wzrostem i nie są zbyt kłopotliwe w prowadzeniu – nie zagęszczają się nadmiernie, a przy tym dobrze owocują niezależnie od sposobu cięcia i formowania (choć najczęściej poleca się średnie ciecie na 6–8 pąków). Łoza drewnieje dość wcześnie i krzewy bez większej szkody wytrzymują spadki temperatury do – 24° C, dobrze też regenerują się po uszkodzeniach wywołanych silniejszymi mrozami. Odmiana jest także dość odporna na przymrozki. Jutrzenka charakteryzuje się średnią odpornością na choroby grzybowe. W pogodnych latach i na dobrych stanowiskach może być uprawiana bez oprysków chemicznych, jednak w gorszych warunkach wymaga podstawowej ochrony przeciwko mączniakowi rzekomemu.

Niewątpliwą zaletą odmiany jest wysoki i regularny plon. Jutrzenka rodzi dość okazałe stożkowo-cylindryczne grona o wadze około 200 gramów, o kulistych zielonożółtych jagodach średnicy około 16–18 milimetrów. Ich miąższ jest zwarty, słodki i bardzo aromatyczny.  Owoce  dojrzewają zazwyczaj w drugiej połowie września i potrafią zgromadzić dużo cukru, nawet na poziomie 12–13 procent potencjalnego alkoholu (ok. 22–23°Brixa), z reguły jednak zachowują przy tym dosyć wysoką kwasowość. Pomimo dość wczesnej pory dojrzewania oraz wystarczająco wysokiej odporności jutrzenka powinna być sadzona przede wszystkich w cieplejszych rejonach Polski i to raczej na dobrych, ciepłych stanowiskach na wyniesionych zboczach. Przy niepełnej dojrzałości w jej owocach objawia się nadmiar kwasu jabłkowego oraz wyraźne metoksypirazyny – lotne związki odpowiedzialne za „zielone”, trawiaste aromaty. Degradację tych związków w dojrzewających winogronach spowalniają zarówno duże wahania temperatur dobowych (co się najczęściej zdarza w gorszych lokalizacjach, położonych na równinnych i w dolnych partiach zboczy) jak też zimne, wilgotne gleby. Takich miejsc powinniśmy więc unikać planując większe nasadzenia jutrzenki, a także wówczas, gdy zamierzmy produkować z niej odmianowe wino.

Dobra chemia

Największą wartością jutrzenki jest jednak wysoka jakość oraz unikalny charakter win, jakie można uzyskać z tej odmiany. Z tego też głównie powodu zaczęli interesować się jutrzenką winiarze z Moraw, Słowacji i Węgier, gdyż kwestie związane z jej odpornością, czy też wczesną porą dojrzewania są w tamtejszych warunkach klimatycznych o wiele mniej istotne, niż u nas. Okazuje się bowiem, że owoce jutrzenki jako surowiec do produkcji wina posiadają pewne niepospolite właściwości.

Badania przeprowadzone kilka lat temu na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu wykazały, że odmiana ta zawiera duże bogactwo związków terpenowych – jak terpineol, cytronelol, geraniol, hotreniol, linalol, eugenol i wiele innych – które stanowią intensywne i bardzo trwałe substancje aromatyczne, obecne zarówno w winogronach, jak i w uzyskanym z nich winie. Z kolei testy laboratoryjne wykonane w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego udowodniły, że wina z jutrzenki posiadają bardzo wysokie, jak na wina białe stężenie związków polifenolowych o silnym działaniu antyutleniającym (ok. 270 mg/l wyrażone jako ekwiwalent kwasu galusowego). Związki te mają pozytywny wpływ zarówna na trwałość wina, jak i na zdrowie konsumentów.

Typowe wino z tej odmiany jest dobrze zbudowane, dość ekstraktywne, z  żywą lecz zrównoważoną kwasowością oraz wyrazistym aromatem, na który składają się tony dojrzałych owoców – jabłek, cytrusów, brzoskwiń, białych porzeczek – białych kwiatów (akacja, kwiat dzikiego bzu), a także wyraźna ziołowa nuta świeżej mięty i liści porzeczki. Wina takie, jeśli są dobrze zrobione mogą dojrzewać kilka lat zyskując z czasem większą złożoność i elegancję. Styl ten wymaga jednak pełnej dojrzałości winogron, co niestety nie jest u nas regułą.

Znaczna część win z jutrzenki, jakie obecnie powstają w Polsce dość daleko odbiega od wyżej opisanego wzorca. Większość bowiem istniejących upraw tej odmiany została posadzona na dość ciężkich gliniastych glebach, jakie dominują na Podkarpaciu i w Małopolsce, na których jutrzenka po prostu źle dojrzewa. Stąd w winach tych często pojawiają się „zielone”, trawiaste aromaty, nuty zielonych jabłek i niedojrzałego agrestu oraz wysoka jabłkowa kwasowość. Dlatego są one najczęściej używane do kupażu z odmianami o bardziej neutralnym aromacie, a także do wyrobu win likierowych, w których wysoki cukier resztkowy skutecznie równoważy owe wyraziste zieloności i kwasowości. W obydwu zresztą przypadkach mogą to być bardzo udane wina.

Gwiazdy w kieliszku

Wiele spośród najsmaczniejszych i najbardziej charakternych win białych z południa Polski, z jakimi dotąd się spotkałem, to były właśnie kupaże z dodatkiem takiej „zielonej”, nie w pełni dojrzałej sutrzenki. Z reguły były to zestawienia z dość neutralnymi w aromacie odmianami, jak seyval blanc, vidal, bianca, czy prairie star (w różnych zresztą kombinacjach), czasem z dodatkiem solarisa lub innej wczesnej odmiany dla skorygowania kwasowości. Udział Jutrzenki w tych mieszankach był bardzo różny – od paru do ponad 50 procent – ale już nawet niewielki, kilkuprocentowy dodatek tej niezwykle aromatycznej odmiany potrafi odcisnąć zdecydowane piętno na takim kupażu.

Wina takie, zarówno w wersji całkowicie wytrawnej, jak i z odrobiną cukru resztkowego cieszą się ogólnie dobrą opinią konsumentów i są dla mnie naturalnym kandydatem na popularne podkarpacko-małopolskie wino z apelacją, jak alzacki Edelzwicker, wiedeński Gemischtersatz, czy egerskie Egri Csillag. Może więc warto byłoby pomyśleć o zarejestrowaniu chronionego oznaczenia geograficznego dla takiego kupażu? Niektórym winnicom, jak Golesz na Podkarpaciu, czy Krokoszówka Górska w Małopolsce udaje się z roku na rok utrzymać podobny styl takiego kupażu, przy pewnych modyfikacjach składu odmian oraz ich proporcji w poszczególnych rocznikach.

Wisienką na torcie tego stylu powinny być oczywiście dobre odmianowe wina z jutrzenki, jakie jednak do tej pory nie zdarzały się zbyt często. W dobrych rocznikach robi je podkarpacka Winnica Wiarus i w swoich najlepszych wydaniach są to wina naprawdę dużej międzynarodowej klasy. Pamiętnych było także kilka roczników takich odmianowych jutrzenek z uniwersyteckiej Winnicy Nad Dworskim Potokiem oraz z Winnicy Płochockich (w tym prawdziwie wybitne wino z roku 2006). Warunkiem bardziej regularnej produkcji takich win byłoby jednak obsadzenie jutrzenką nieco większych areałów w odpowiednich lokalizacjach – na ciepłych, wyniesionych zboczach oraz na lekkich, przepuszczalnych i przewiewnych glebach.

Nasz własny kawałek Madery

Już na początku swojej kariery jutrzenka objawiła także zupełnie inne oblicze, otóż dość szybko okazało się, że jest to również świetny materiał do produkcji słodkich, wzmacnianych destylatem win likierowych. Pierwsze takie wino, którym Roman Myśliwiec pochwalił się publicznie pochodziło z ciepłego rocznika 2002 i pokazało bogactwo aromatów, jakich przedtem nikt nie spodziewałby się po polskim winie. Potem była jeszcze lepsza likierowa Jutrzenka z 2004 roku, którą kilka lat później, podczas jednej z warszawskich degustacji słynny producent Porto Dirk Niepoort porównał do Madery. W następnych latach także inni winiarze z Podkarpacia zaczęli z powodzeniem robić podobne wina. Dzisiaj likierowe wina z jutrzenki stały się już prawdziwą specjalnością tego regionu i regularnie przywożą medale z międzynarodowych konkursów winiarskich.

Wina likierowe kojarzą się nam zazwyczaj ze znacznie od nas cieplejszymi krajami. Dlatego może się to wydać paradoksem, ale powszechnie chwalone i nagradzane likierowe jutrzenki często pochodzą z nienajlepszych lokalizacji, gdzie odmiana ta miewa problemy z uzyskaniem pełnej dojrzałości (czego przykładem są choćby ciężkie gliniaste gleby Winnicy Golesz). Kluczem do zrozumienia tej pozornej sprzeczności jest owo zauważone przez Niepoorta podobieństwo podkarpackiej wzmacnianej jutrzenki do win z Madery. Otóż ten styl wina wręcz wymaga pewnej niedojrzałości winogron, a jutrzenka zachowuje się na podkarpackich glinach dokładnie tak samo, jak sercial, verdelho czy terrantez na skalistych tarasach tej atlantyckiej wyspy. W obydwu przypadkach winogrona uzyskują wymaganą zawartość cukru oraz koncentrację związków aromatycznych, lecz zarazem pozostają mocno kwasowe i nieco „zielone” w smaku. To właśnie dzięki wysokiej kwasowości oraz zawartości pirazyn typowa likierowa jutrzenka pozostaje winem świeżym i dobrze zbalansowanym pomimo sporej zawartości cukru resztkowego – często na poziomie 80–100 gramów na litr – oraz wysokiej zawartości alkoholu rzędu 16–20 procent. Substancje te mogą także wpływać korzystnie na potencjał dojrzewania tych win, ale o tym przekonamy się za kilkanaście, albo nawet za kilkadziesiąt lat. Wina likierowe należą bowiem do najbardziej długowiecznych na świecie i z reguły bardzo zyskują na jakości podczas dojrzewania, warto więc potrzymać je nieco dłużej w piwnicy, aby sprawdzić ten potencjał.

©tekst i zdjęcia: Wojciech Bosak,

Artykuł pochodzi ze strony winologia.pl

Zapytanie

0

Brak produktów